Narodziny chrześcijaństwa z ducha islamskiego

Narodziny chrześcijaństwa z ducha islamskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
Michał Łuczewski

Rola chrześcijaństwa nie polega na tym, żeby zwalczać islam i bronić zachód, ale na tym, żeby złączyć to, co rozbite. Autor „Dżihadu i samozagłady Zachodu” pomylił Jana Pawła II z Peterem Sloterdijkiem.

Podczas II wojny światowej przyjaciele Karola Wojtyły nie mogli zrozumieć jego zachowania. Zamiast nienawiścią odpowiedzieć na nienawiść okupantów, on starał się dostrzec ich człowieczeństwo. Zamiast walczyć z bronią w ręku, służył do mszy, modlił się i grał w podziemnym teatrze. Zamiast potępić bierne papiestwo, bronił Rzymu. Pełni gniewu próbowali doprowadzić go do porządku: „Ty zawsze znajdziesz przyczynę, która usprawiedli- wia przewiny innych, zawsze dopatrujesz się jakichś cech, których nie ma dany osobnik. [...] Twierdzisz, że Bóg jest jednym wielkim miłosierdziem i dopuszcza, aby ginęły miliony niewinnych ludzi? Dlaczego papież nie rzuci klątwy na Hitle- ra i jego zbrodniarzy? Przecież wie, co się dzieje w krajach okupowanych? Polska jest krajem katolickim, wiernym sługą Kościoła i jej męczeństwo nie przemawia mu do sumienia? [...] Wiedzieliśmy, że oczekiwanie na bezpośrednią ingerencję Boga jest śmieszne”.

Po kilku dekadach tak samo na Wojtyłę krzyczy Paweł Lisicki. O ile jednak przymyka oko na uległość Wojtyły wobec Hitlera, o tyle nie może usprawiedliwić uległości wobec Mahometa. W latach 40. Wojtyła mógł sprowadzić zagładę co najwyżej na siebie samego, po wyborze na papieża sprowadził najpierw zagładę na Kościół, a następnie na Zachód. Dlaczego nie rzucił klątwy na islam i jego zbrodniarzy? Przecież wiedział, co się dzieje w krajach okupowanych. Męczeństwo nie przemawiało mu do sumienia? Bóg jest miłosierdziem? Giną tysiące ludzi. Oczeki- wanie na bezpośrednią ingerencję Boga jest śmieszne. (…)

Cały artykuł dostępny jest w 26/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także